wtorek, 7 maja 2013

[1] Dzień z życia w szkole.

          - Samantha! - krzyknęła pani Foster, gospodyni domu. Mimo wołania Sam na obiad już kilka razy, dziewczyna nie chciała zejść na dół i cały czas leżała w łóżku. Nie miała wtedy pojęcia, że ktoś cały czas ją obserwuje. Po kilku kolejnych wołaniach, postanowiła że wstanie. Dziewczyna przetarła oczy i ziewnęła, po czym ubrała swoje kolorowe papcie i nawet nie miała zamiaru zaścielić łóżka. Nie chciała w ogóle wstawać, więc trochę popsuł jej się humor. Otworzyła drzwi do balkonu zrezygnowana i na chwilę wyszła na świeże powietrze.
- Lubię, gdy się złościsz. - usłyszała męski głos. Zaczęła rozglądać się dookoła, ale tam nikogo nie było. Zeszła na dół na obiad.
          Był już poniedziałek, kolejne 5 dni nauki i dopiero odpoczynek. Wszyscy byli już w klasie i szykowali podręczniki oraz inne potrzebne przedmioty, aby rozpocząć lekcję. Wszyscy, oprócz Samanthy. Po 20 minutach nagle ktoś szybko wszedł do sali, trzaskając niechcący drzwiami. Wszystkie oczy skupiły się na Sam, a ona zdenerwowana podeszła do nauczycielki.
- J-ja przepraszam. Zaspałam dzisiaj, a-a te drzwi to niechcący. - znała panią G. Wiedziała, że nauczycielka jest bardzo wymagająca i nienawidzi, gdy ktoś spóźni się nawet o minutę.
- W takim razie usiądziesz dzisiaj w ostatniej ławce z Nicholasem. - nauczycielka wyraźne była znudzona wytłumaczeniami dziewczyny, a ona zaś nie była zadowolona z tego, że będzie musiała siedzieć koło jakiegoś dziwaka. Po drodze do ławki, ktoś się do niej odezwał.
- A może chciałabyś usiąść koło mnie, hm? - powiedział Daniel, który widocznie był bardzo zainteresowany Sam, bo przyciągnął ją do siebie i zaczął ją podrywać. Nicholas złapał ją za rękę. Uśmiechnął się do niej prawie niezauważalnie i zaprowadził do ławki, w której siedział.
- Dzisiaj usiądzie ze mną. - podzielił się swoim zimnym spojrzeniem z Danielem i lekcja była kontynuowana.
          Na którejś z przerw, a dokładnie na dłuższej przerwie Samantha została sama. Jakoś nikt nie miał ochoty wyjść na zewnątrz, a ona wyszła trochę na świeże powietrze. Po chwili jakaś dziewczyna, a dokładniej Clarice podbiegła do niej i najwyraźniej miała coś do Sam.
- Co ty sobie myślisz? Nicholas jest mój! Tylko mój. - krzyczała na Sam, która w ogóle nie wiedziała o co chodziło. Nie znała Nicholasa, nie wiedziała że kogoś ma. Poza tym przecież ona nawet z nim nie rozmawiała, a co dopiero podrywała. Zmarszczyła czoło i spytała o co chodzi, jednak dziewczyna tylko ją popchnęła i odeszła wyraźnie zdenerwowana. Sam zaś upadła na ziemię, tak jak i wszystkie książki które trzymała w rękach. Nicholas natychmiast podszedł do niej i pomógł jej wstać, oraz zebrać wszystkie książki z ziemi. Nic nie powiedział. Nawet się nie uśmiechnął.
___________________________________________________
Nie było pomysłu na rozdział, brak weny, zwykły, nie potrafię pisać ale próbować można. Do tego jest tylko trochę dłuższy niż prolog. A niby pomysł na książkę był. :/ Pisać dalej, czy nie bardzo się znam? minimum 20 pozytywnych komentarzy...
          

Statystyka

Czytelnicy